„Eko” sacharoza i inne „eko”, czyli prawdziwe oblicze niektórych produktów ekologicznych

Kiedy zaczynam czytać etykietę produktu oznakowanego unijnym logo żywności ekologicznej, przez chwilę zastanawiam się, co tym razem znajdę w jego składzie, czy będzie dobrej jakości? No właśnie, dlaczego nie jestem tej jakości pewna a tylko się jej spodziewam, skoro produkt jest opatrzony „zielonym listkiem”? Dlatego, że:

Nie wszystkie ekologiczne płody rolne i produkty zwierzęce, po zbiorach lub uboju, są tak pożytkowane, aby można o nich powiedzieć, że nadal służą naszemu zdrowiu. Niestety, często są nadal kwalifikowane jako ekologiczne, zdrowe.

Dlaczego tak się dzieje?

Oto definicja zgodna z zapisami prawa UE: „Za produkt ekologiczny uznaje się produkt wytworzony zgodnie z zasadami rozporządzenia Rady EWG 2092/91, natomiast za przetworzony produkt ekologiczny uznaje się wieloskładnikowy produkt ekologiczny, który zawiera co najmniej 95% składników pochodzenia rolniczego, wytworzonego zgodnie z zasadami rolnictwa ekologicznego, a pozostałe 5% składników może pochodzić z produktów wymienionych na liście załącznika VI, rozdział C [mowa o produktach konwencjonalnych, pochodzących spoza rolnictwa ekologicznego]. Producent zobowiązany jest do udokumentowania wszystkich etapów produkcji, co musi zostać potwierdzone stosownym certyfikatem przez jednostkę kontrolną. Zgodnie z artykułem 1.1. rozporządzenia 2092/91 za produkt ekologiczny uważa się: „nieprzetworzone produkty roślinne, również zwierzęta i nieprzetworzone produkty zwierzęce…”, „przetworzone produkty roślinne i zwierzęce przeznaczone do spożycia dla ludzi…”, czy „pasze, mieszanki paszowe i surowce do pasz…”*

Mając do dyspozycji tak skonstruowany przepis, producenci umieszczają w składzie eko-produktów np. cukier trzcinowy pochodzący z trzciny cukrowej z upraw ekologicznych, syrop glukozowy lub, o zgrozo, tłuszcze utwardzone (trans)! Też najpewniej pochodzące z roślin z upraw ekologicznych, bo przecież „przepisy muszą być przestrzegane”. Niestety, żaden zapis prawny nie zmieni faktu, że wymienione składniki, w tym cukier (każdy, nie tylko trzcinowy, nawet uzyskany z eko-trzciny cukrowej), są produktami szkodliwymi dla zdrowia. Pozostaje nam mieć nadzieję na zlikwidowanie luki prawnej i oczywiście- czytanie etykiet!

Przypatrzmy się „ekologicznemu” cukrowi trzcinowemu, nierafinowanemu, pod kątem jego walorów zdrowotnych. Czy jego skład kwalifikuje go do miana zdrowego produktu i uzasadnia dodawanie do licznych ekologicznych wyrobów wieloskładnikowych w rodzaju soków, galaretek, dżemów, wyrobów cukierniczych? Przecież kupując produkt ekologiczny, spodziewamy się, że  jego składniki nie tylko pochodzą z czystych upraw, ale też sprzyjają zdrowiu. Zgodnie z zapisami unijnymi cukier trzcinowy wyprodukowany z ekologicznej, certyfikowanej trzciny cukrowej, jest produktem ekologicznym. Ale… w momencie rozpoczęcia przetwarzania trzciny na cukier trzcinowy kończą się pożytki zdrowotne idące z jej ekologicznej postaci. I żaden przepis ani interpretacja unijna tej gorzkiej prawdy o słodkim ekocukrze nie zmienią! Sacharoza wyizolowana z trzciny cukrowej lub buraka była i pozostanie substancją szkodliwą zdrowotnie, choćby w nie wiadomo jakich ekologicznych warunkach ta trzcina cukrowa czy burak były uprawiane!

Jednak – reklama dźwignią handlu! Czego się nie robi dla przyciągnięcia klienta (czytaj: zmanipulowania go). Popatrzcie jak to działa w odniesieniu do „zdrowego, ekologicznego cukru trzcinowego” (dodawanego do przetworów z eko-owoców lub wyrobów eko-cukierniczych). Aby przedstawić konsumentowi trzcinową sacharozę jako produkt wartościowy, handlowcy stosują formę merytorycznie poprawną, ale taką, która większości klientów uniemożliwia szybkie zweryfikowanie szczegółów mających wpływ na ich oczekiwania. Na plan pierwszy idą mikroelementy (są też ujęte węglowodany, ale trudno oczekiwać, aby każdy klient skojarzył je z sacharozą). Oto tabelka:

cukier_trzcinowy_tabela

Źródło: http://sklep.kuchnieswiata.com.pl/product-pol-308-Naturalny-cukier-trzcinowy-DEMERARA-500g-Nierafinowany.html

Dane odnoszą się do cukru Demerara, ale i dla pozostałych gatunków, poza Rapadurą, są bardzo zbliżone. Kuszą dużą zawartością mikroelementów, jednak… podanych w mg/kg! Zauważcie, że w pracach poglądowych stosuje się przelicznik mikroelementów w mg/100 g! Komentarz do tego chwytu reklamowego, stosowanego nagminnie w sklepach internetowych i w nieuczciwej reklamie cukru trzcinowego pominę, bo jest aż nadto oczywisty. A tak przedstawia się wersja nieatrakcyjna reklamowo:

Zawartość mikroelementów w cukrze trzcinowym, nierafinowanym. Przeliczniki w mg/100g:
Wapń – 18 mg
Fosfor – 5 mg
Magnez – 7 mg
Sód – 1,8 mg
Potas – 33 mg
Żelazo – 1 mg
Węglowodany – 99% na 100 g = 99 g, z tego sacharoza stanowi około 95%=95 g

W tabelce nie podano ZDS ( zalecane dobowe spożycie) dla wymienionych mikroelementów, bo to już całkowicie odkryłoby fikcję odżywczości, przypisywaną cukrowi trzcinowemu nierafinowanemu. Oto zalecane dla osób dorosłych dawki  mikroelementów wymienionych w tabelce:

Wapń – 1000 mg
Fosfor – 700 – 1250 mg
Magnez – 280 – 350 mg
Sód – 500 -700 mg
Potas – ok. 2000 mg
Żelazo – 10 – 15 mg

A to przeliczniki 4 g porcji cukru trzcinowego, równej zawartości łyżeczki do herbaty:

Wapń – 0,72 mg
Fosfor – 0,2 mg
Magnez -0,28 mg
Sód – 0,072 mg
Potas – 1,32 mg
Żelazo – 0,04 mg
Węglowodany- 99% na 4 g = 3,96 g, z tego sacharoza stanowi około 95% =3,8 g

W jednej 4-gramowej łyżeczce cukru trzcinowego ekologicznego jest 3,8 g sacharozy. 

Jeśli ktoś spożywa codziennie nawet około 10 łyżeczek cukru (40 g), to ilość mikroelementów w nim zawarta nadal ma minimalny udział w stosunku do ZDS. Ma za to ogromny udział w rujnowaniu zdrowia. Kawę czy herbatę wiele osób słodzi 1-2 łyżeczkami cukru, czyli 4-8 g. W średniej porcji „normalnego” ciasta też znajduje się około 2-3 łyżeczek cukru czyli 8-12 g, itd, itd… W takich porcjach cukru zawartość mikroelementów nie stanowi argumentu dietetycznego… ale zawartość sacharozy na pewno! Podanie składników w mg/kg jest sprytnym chwytem reklamowym, w końcu nie każdy konsument to zauważy i przeliczy kilogramy na gramy.

Porównajcie:

Zawartość sacharozy w 100 g cukru białego rafinowanego – 99,8%
Zawartość sacharozy w 100 g cukru trzcinowego nierafinowanego – około 95% (również otrzymanego z ekotrzciny cukrowej)
Kaloryczność 100 g cukru białego – 396 kcal.
Kaloryczność 100 g cukru trzcinowego nierafinowanego – 373 kcal;

Eko-nomia 🙁
Jako konsumenci, najczęściej postrzegamy produkt ekologiczny jako ze wszech miar korzystny dla organizmu człowieka, sprzyjający zachowaniu zdrowia. I pozostaje to w zgodzie ze znaczeniem pojęcia „ekologiczny” w odniesieniu do zasad określających ideę rolnictwa ekologicznego, które wytwarza produkty o odpowiedniej jakości, certyfikowane.

Dlaczego więc cukier trzcinowy nierafinowany, szkodliwy dla zdrowia, choć wytworzony z ekologicznie uprawianej trzciny cukrowej, jest kwalifikowany jako produkt ekologiczny?

Przecież jego związek z ekologią nie ma nic wspólnego, w rozumieniu korzystnych efektów zdrowotnych dla człowieka. Sam produkt finalny przerobu trzciny cukrowej, czyli w 95% sacharoza, jest szkodliwością pokarmową. Fakt użycia ekologicznie uprawianej trzciny cukrowej do jego wytworzenia niczego tu nie zmienia. Taka trzcina jest zdrowa, i owszem, o ile spożyjemy  ją w postaci kawałków łodyg – są to słodkie, pożywne przekąski bogate nie tylko w cukry, lecz także w mikroelementy, doskonale i z pożytkiem przyswajane przez organizm jako produkt nieprzetworzony (trzcinę można już nabyć w dużych sklepach delikatesowych).

Jeśli ktoś zna odpowiedź na powyższe pytanie, to również wie, dlaczego ekologiczne produkty zawierające np. syrop glukozowo-fruktozowy z eko-kukurydzy lub tłuszcz utwardzony z eko-rzepaku zaleca się jako sprzyjające zdrowiu. Jak i wie, że pijąc mleko nigdy nie będzie wielki 🙁

 

Źródło definicji

* Wiesław Łukasiński, Zarządzanie jakością produktu ekologicznego, Żywność. Nauka. Technologia. Jakość. 2008, 1(56), 146-153.