1 (1)Książka poszła w świat :), czyli do waszych rąk! Wydarzenie dla mnie i Marty niecodzienne i jakże budujące. Szczęśliwe, z dużą dozą konstruktywnej tremy, czekamy na wasze komentarze. Rzeczowe uwagi i wskazywanie kolejnych kulinarnych oczekiwań są dla nas równie drogocenne jak wyrazy uznania i gratulacje. Piszcie o tym wszystkim co jest dla was w zdrowym, bezglutenowym, bezcukrowym, bezmięsnym i bezmlecznym  żywieniu najważniejsze, co stanowi o szeroko pojętej atrakcyjności książki poradnikowo-kulinarnej, do której miana pretenduje nasza „Kuchnia polska bez pszenicy”. Dokładajcie swoje jakże wartościowe cegiełki do naszej dalszej twórczo-kulinarnej pracy! Wszak nie ukrywamy, że kolejne gotowanie „bez” kilku szkodliwości chodzi nam już po głowie… i po klawiaturze :).

A ponieważ każda książka czeka na swoich recenzentów i recenzje – z przyjemnością oświadczam, że nasza już wpadła w ten wir! Na początek zajęłyśmy się nią osobiście:). A na poważnie – obie chcemy postawić kropkę nad „i” i dorzucić kilkadziesiąt zdań tytułem rozszerzenia dostępnych, krótkich notek o książce. Zapraszam więc do Kulinarnej Czytelni Marty, do przeczytania dłuższego opisu naszej książki… a następnie  do przestąpienia jej kuchennego progu http://nakuchennymprogu.pl/, gdzie podejmie was pysznymi inauguracyjnymi ciasteczkami!


Ja z kolei, tytułem uzupełnienia,  przedstawiam   krótki komentarz do Wstępu i Produktów, czyli części odnoszących się  do naszych żywieniowych  poglądów. Wyłączenie glutenu z proponowanych przepisów to nie tylko konieczność dyktowana charakterem książki kierowanej m.in. do celiaków oraz osób z alergią lub nadwrażliwością na gluten. To także ważny element  odżywiania sugerowany przez nas wszystkim osobom dbającym o zdrowie. Jednak kulinarna konwencja publikacji nie pozwoliła na obszerne rozwinięcie tematu, na szczegółowe odpowiedzi:  dlaczego gluten szkodzi? co takiego jest w tej białkowej frakcji, co inicjuje tak wiele szkód zdrowotnych? W książce przedstawiamy tą jakże ważną tematykę w ogromnym skrócie.
W miejsce zbóż glutenowych zaproponowałyśmy zboża bezglutenowe z natury: proso (produkty jaglane), grykę, amarantus, ryż, quinoa, kukurydzę. Owies certyfikowany jest wykorzystywany przez nas rzadko… nie bez powodu. Szerzej odnosimy się do jego problematycznej natury już poza ksiażką (Owsiane ziarno niezgody). Każde z tych zbóż (jak i innych produktów) opatrzone zostało  bardzo krótką informacją dotyczącą najważniejszych cech istotnych w kuchennej praktyce lub mających związek ze zdrowiem. To zaledwie cząstka tego, co można o nich powiedzieć. Jak i w przypadku białek glutenowych- jest to z naszej strony jedynie zasygnalizowanie tematów wartych zgłębiania poparte wskazaniem literatury, z której same korzystałyśmy.  Szukajcie kolejnych informacji, dociekajcie jakie dobrodziejstwa wnoszą do waszego bezglutenowego menu produkty przez nas polecane. Taka wiedza doskonale motywuje do prowadzenia zdrowej kuchni, umożliwia świadome obserwowanie reakcji własnego organizmu na pokarmy i wyciąganie zdrowotnych wniosków.

Nasze kolejne „bez” dotyczą eliminacji cukrów rafinowanych, produktów mlecznych oraz szkodliwych  dodatków do żywności  określanych symbolami E. I tutaj, ponownie jak w odniesieniu do glutenu, sytuacja się powtarza. Tematyczny zakres książki obligował nas do zawężenia merytorycznych informacji. Podałyśmy te najistotniejsze, wskazując czytelnikowi kierunek dlszych kulinarno-edukacyjnych poszukiwań.

„Niech Twoje pożywienie stanie się lekarstwem, a twoje lekarstwo Twoim pożywieniem”. Słowa Hipokratesa nie straciły na aktualności, jednak posiłkując się dostepną wiedzą,  uczmy się rozgraniczać, czy wszystko, co kładziemy na talerz zasługuje na miano żywności. I taki też był jeden z celów przyświecających nam w trakcie pisania książki.