Jak rozpoznać dobrą szynkę, z czego składa się homogenizowana kiełbasa z surowców (!) indyczych znana konsumentom jako mortadela, co zawierają paróweczki Bobaski polecane dla najmłodszych? Czym tak naprawdę uzależniają się light kawosze  uraczający się poranną  filiżanką kawy niemal  bez kawy, czyli Mokate Capuccino i jej podobnymi produktami? Odpowiedzi na te pytania zamieścił portal Polska Gastronomia w artykule „Fałszowanie żywności”.
Z bolesnym przymrużeniem oka, autor proponuje nowe nazwy dla produktów spożywczych, adekwatne do  ich zawartości i efektów zdrowotnych jakie wywołują: Preparat sera 78%, Jogurt z mąki i cukru, Miks do smarowania Sama Chemia, Płatki Sam Cukier, Napój Na Pewną Cukrzycę, Drink Przytyj Więcej, Chipsy z akrylamidem, Płatki ADHD, Serdelki 0% mięsa Pewna Zgaga…

Czytaj dalej

Aktualizując treść wpisu „Tabele Stathama. Lista E-dodatków do żywności”, zwróciłam uwagę na składnik tak opisany przez B. Stathama: E914, utleniony wosk polietylenowy (syntetyczny; z ropy naftowej). Środek utrzymujący wilgotność. Kancerogenny, uszkodzenia nerek i wątroby. Używany do tworzenia warstwy ochronnej na owocach i warzywach. Od razu przypomniały mi się „polakierowane” jabłka, dostępne w asortymencie wielu warzywniaków, hipermarketów oraz sklepów sieci Biedronka. Od takich błyszczących owocków zawsze trzymam się z daleka, ale zastanawiając się nad rodzajem użytego E, dawałam im jednak konsumencką szansę. Poza wymienionym wyżej utlenionym woskiem syntetycznym jest wszak kilka innych wosków, całkiem przyjaznych zdrowiu: E902 – wosk candelilla, E905 – wosk mikrokrystaliczny, E901 – wosk pszczeli biały i żółty. Może którymś z nich upiększa się owoce?
Czytaj dalej

Tabele Billa Stathama zawarte w książce jego autorstwa „E213 tabele dodatków i składników chemicznych czyli wiesz, co jesz” zawierają listę związków chemicznych, dopuszczonych do stosowania jako dodatki do żywności. Otrzymujemy do dyspozycji bardzo wyczerpujący informacyjnie materiał: obok nazwy E-substancji jest wskazane jej pochodzenie (np. z produktów GMO lub zwierzęcych), podany E-kod, np. E300, funkcja (np. konserwant), potencjalne skutki zdrowotne powodowane spożywaniem E-dodatku oraz informacja, w jakich produktach spożywczych E-składnik jest stosowany. Dowiadujemy się również o innych zastosowaniach danej substancji (np. w kosmetykach). Czytelność tabel zwiększają znaki graficzne w postaci ikonek oraz zastosowanie kolorów informujących o stopniu szkodliwości konkretnego E-składnika. Czytaj dalej

Zachęcając Was do uważnych wyborów ze sklepowych półek, przedstawiam kolejny wątek związany z E-dodatkami (i naszymi dziećmi). Są to tym razem barwniki obecne już nie tylko w deserach, ale pojawiające się w niemal każdej kategorii produktów. Utrwalają barwę, nadają barwę, zmieniają barwę i robią jeszcze kilka innych „rzeczy”, bynajmniej nie barwnych… Obok aromatów są głównym, wizualnym elementem marketingowym, jakkolwiek nie dietetycznie to brzmi.

Obłędne poprawianie kolorów w deserach, pieczywie ( nie tylko cukierniczym), płatkach zbożowych, warzywach mrożonych i konserwowanych, nabiale, mięsie, rybach i oczywiście w napojach i sokach zwielokrotniło w naszej codziennej diecie podaż substancji  mających silne, toksyczne działanie. Zauważcie, że o ile producenci tłumaczą się z obecności rakotwórczych azotynów jako „niezbędnych” konserwantów w wyrobach masarskich o tyle zastosowanie barwników, poza chęcią zwabienia klienta, nie znajduje już jakiegokolwiek innego umotywowania. Czytaj dalej

Bill Statham, „E213.Tabele składników i dodatków chemicznych, czyli wiesz, co jesz. Poradnik konsumenta”, RM 2012, cena 24,90 zł.

Jeśli nie wiecie, to możecie zacząć to zmieniać od zaraz, no, powiedzmy od jutra.
Stathamowy przewodnik pozwala bez problemu poruszać się w gąszczu e-czegoś tam, co niestety, po bliższym poznaniu okazuje się bardzo często pokarmową trucizną, zagrażającą zdrowiu w sposób podstępny bo wprowadzaną do organizmu w małych dawkach, kumulującą się w nim, rozłożoną swym działaniem w czasie i stąd  trudną do zdemaskowania.
Ilu z Was łączy zmiany reumatyczne, nowotworowe, migreny, alergie i inne paskudne przypadłości z technicznym karmelem, aspartamem, azotynami czy glutaminianami zjadanymi codziennie wraz z ulubioną wędzoną szyneczką, schabem, kiełbasami, pasztetami, wędzoną rybką, budyniem, pieczywem czy żółtym serem?
Od tak „dosmaczanych” i „ulepszanych” produktów uginają się sklepowe półki.

Czytajcie, czytajcie i wybierajcie … zdrowie zamiast choroby. Czytaj dalej