Nie zniechęcajcie się tytułem, tylko z pozoru brzmi „uczenie”. Tak naprawdę wpis zawiera informacje o przyczynach naszych pokarmowych, zbożowo – mlecznych ciągot, oraz trudnych do zwalczenia nałogów, napędzanych egzorfinami, substancjami wyjątkowo podstępnymi, utrudniającymi kojarzenie objawów i przez to problematycznymi w ich identyfikowaniu. Co gorsze, substancje te są składnikami codziennie spożywanych pokarmów, uznawanych na zasadzie wielowiekowej tradycji, za dobro pokarmowe. Nie negując wartości tradycji, jak też mając na uwadze metody przetwarzania i zmiany genetyczne żywności, zachęcam do nowego spojrzenia na wysoce szkodliwe produkty, zwane naszym chlebem powszednim i na kartoniki z „mlekiem” i jego pochodnymi.

Siła nałogu

„Czemu organizm – tak mądry twór – daje się wyprowadzić na manowce i zaczyna lubić szkodzące mu pożywienie? Czyżby i w odniesieniu do powszednich posiłków wchodził w grę mechanizm uzależnień? Czy mleko, pszenica, jęczmień, fasola i inne od wieków „przypisane” ludziom pokarmy miały jakieś narkotyczne właściwości? […] Dopiero w ostatnich latach logiczne wyjaśnienie tej spożywczej łamigłówki ujawniło się pod postacią egzorfin – związków chemicznych, które  w budowie są bardzo podobne do endorfin–  produktów naszego własnego organizmu” [1].

Zarówno egzorfiny pokarmowe jak i endorfiny produkowane przez organizm, są peptydami opioidowymi- substancjami białkowymi wykazującymi lekkie działanie narkotyczne.

Czytaj dalej