Jak sięgam pamięcią, ani ja ani nikt z mojej rodziny czy znajomych, jeśli nie uskarżał się na dolegliwości układu moczowego oraz miał wynik moczu w granicach „od – do”, nie otrzymał w czasie porady lekarskiej zalecenia aby metodą prostą, nieuciążliwą i możliwą do zastosowania w domu określać odczyn Ph moczu. Aby, zależnie od obserwowanych wartości Ph wprowadzać do codziennego menu odpowiednie ilości pokarmów zakwaszających lub alkalizujących i w ten sposób wspomagać własny organizm w lepszym funkcjonowaniu. Zalecenie byłoby na wagę złota czyli na wagę zdrowia bo nasze Ph doskonale odzwierciedla nasz styl życia – czule 🙂 reaguje na każdy z posiłków, przekąsek, napojów, odbija jak w lustrze nasze pokarmowe grzeszki, zachcianki, bezlitośnie podsumowuje cudowne diety i nie jest obojętne na nasze emocjonalne wzloty i upadki. Odczyn kwasowo – zasadowy moczu, jako zmienna dobowa, wręcz detalicznie wskazuje, w którą stronę powinniśmy się kierować – i dietetycznie i emocjonalnie. Czytaj dalej

Bill Statham, „E213.Tabele składników i dodatków chemicznych, czyli wiesz, co jesz. Poradnik konsumenta”, RM 2012, cena 24,90 zł.

Jeśli nie wiecie, to możecie zacząć to zmieniać od zaraz, no, powiedzmy od jutra.
Stathamowy przewodnik pozwala bez problemu poruszać się w gąszczu e-czegoś tam, co niestety, po bliższym poznaniu okazuje się bardzo często pokarmową trucizną, zagrażającą zdrowiu w sposób podstępny bo wprowadzaną do organizmu w małych dawkach, kumulującą się w nim, rozłożoną swym działaniem w czasie i stąd  trudną do zdemaskowania.
Ilu z Was łączy zmiany reumatyczne, nowotworowe, migreny, alergie i inne paskudne przypadłości z technicznym karmelem, aspartamem, azotynami czy glutaminianami zjadanymi codziennie wraz z ulubioną wędzoną szyneczką, schabem, kiełbasami, pasztetami, wędzoną rybką, budyniem, pieczywem czy żółtym serem?
Od tak „dosmaczanych” i „ulepszanych” produktów uginają się sklepowe półki.

Czytajcie, czytajcie i wybierajcie … zdrowie zamiast choroby. Czytaj dalej